Posiłki w rytmie dnia

Są miejsca, w których dzień nie zaczyna się od planu, tylko od śniadania. Nie od zegarka, nie od listy zadań, ale od zapachu kawy, ciepłego chleba i rozmowy, która płynie bez pośpiechu. W SIRVIS jedzenie jest właśnie takie - wpisane w rytm dnia.

Poranek, który nie goni. Śniadanie nie jest startem wyścigu.

To raczej moment, kiedy dzień powoli się budzi. Ktoś siedzi dłużej, ktoś krócej. Jedni rozmawiają, inni patrzą w jezioro. Talerze napełniają się bez presji, dokładki pojawiają się naturalnie. Nikt nie mówi: „musimy już iść”. Bo tu nikt nic nie musi.

Jedzenie pomiędzy. W ciągu dnia jedzenie pojawia się trochę mimochodem.

Po rowerze, po spacerze, po pływaniu, po nicnierobieniu. Czasem jest solidne, czasem proste. Zawsze takie, które pasuje do tego, co było przed chwilą. Nie ma tu potrzeby imponowania. Smaki są znane, składniki uczciwe, porcje normalne. Jedzenie ma dawać energię, ale nie odbierać lekkości dnia.

Wspólny stół. Najwięcej dzieje się przy stole.

To tam rozmowy same skręcają w nieoczywiste strony. To tam ktoś opowiada historię z trasy, ktoś inny śmieje się z drobiazgu, który w mieście nie miałby znaczenia. Czasem jest cisza i ona też jest w porządku. Jedzenie w SIRVIS łączy, ale nie wymusza. Możesz być wśród ludzi albo trochę obok. Jedno i drugie jest naturalne.

Pizza jako pretekst. Pizza nie jest tu daniem dnia. Jest pretekstem do... SIRVIS Pizza Party.

Do spotkania, do bycia razem, do przeciągnięcia wieczoru o kolejne pół godziny. Pojawia się tylko na specjalne zamówienie i dlatego smakuje tak dobrze. Ciasto dojrzewa powoli, pizze nie wychodzą jednocześnie. To uczy cierpliwości, rozmowy i tego, że nie wszystko musi być natychmiast.

Bez pośpiechu, bez presji. W SIRVIS nie je się „bo trzeba”.

Je się wtedy, kiedy jest na to przestrzeń. Kiedy dzień sam do tego dojdzie. Nie ma kart dań, które trzeba studiować. Nie ma rytuałów, które trzeba znać. Jest prostota, która pozwala skupić się na tym, co naprawdę ważne, na byciu.

Jedzenie w trybie SLOW

Slow nie polega na tym, że wszystko jest powoli i trwa długo. Polega na tym, że nic nie jest robione wbrew sobie. Jedzenie w SIRVIS nie konkuruje z wypoczynkiem. Jest jego naturalnym przedłużeniem.

Na koniec, może nie zapamiętasz dokładnie, co było na talerzu trzeciego lub piątego dnia, ale zapamiętasz, jak się wtedy czułeś. Spokojnie. Normalnie. Po prostu dobrze. Bo tak ma być.